Rozliczenie i zadośćuczynienie – czyli jak odbić klątwę, nie raniąc bliskich
Zdąży się nam, że odbijanie klątw, uroków czy zło-życzeń nie do końca nam wychodzi. Dzieje się to z różnych powodów.
Z jednej strony może być to spowodowane predyspozycjami tych osób i otoczeniem (wrodzona wredność, stresujące przyciąganie, jakieś negatywne energię akurat przyczepione do tej osoby) lub ich nieświadomość w energiach i nie zrozumieniu konsekwencji rzucania np. uroku (analogicznie sami mając świadomość czym jest zło-życzenie czy urok, przy odbiciu tego obrywamy zdecydowanie mocniej niż ktoś tego nieświadomy. To jak popełnianie grzechu np. Kradzieży, mając świadomość, że to grzech lub łamanie prawa).
W innym przypadku sami nie chcemy kogoś (np. z rodziny) wystawiać na działanie odbicia tak negatywnych energii, a przynajmniej chcemy żeby taka osoba zrozumiała, co robi źle.
W tych przypadkach pomaga intencja: ROZLICZAM ( w domyśle – rozliczam cię, NIE – SIĘ).
Energia Reiki, Źródła, Matki Ziemi sprawia, że rozliczam (lub rozliczam się z), (wskazać osobę), z wszelkich negatywnych energii skierowanych w moją osobę (lub tego co mnie dotyczy, lub czegokolwiek co mnie dotyczy). W tym z klątw, uroków, zło-życzeń itp.
Mamy tu przykład jak można dosłownie rozliczyć się z kimś, chcąc jednocześnie by ta osoba to zrozumiała, odczuła i mimo różnych dotykających jej problemów, poczuła konsekwencje swoich działań, mimo zaślepienia przez np. inne, negatywne energię.
Sprawdzone na sobie i innych.
O zadośćuczynieniu przeczytacie na mojej stronie:
ZADOŚĆUCZYNIENIE – w kontekście intencji, to odpokutowanie, odrobienie czegoś co być może zrobiliśmy źle. Coś co mogło wpłynąć na naszą karme, coś co nie zdajemy sobie sprawy, że zrobiliśmy źle.
I ok, są osoby co twierdzą, że jak nie wyrządza się ŚWIADOMEGO zła, to nie ma właściwie sprawy, ale… no właśnie.
Pozostaje coś, co zrobiliśmy nieświadomie, lub po prostu chcemy się na pewno oczyścić.
Czasem jest to ta przysłowiowa drzazga, uwiera, przeszkadza, choć trudna jest do zauważenia.
Intencja prosta: Zadośćuczyniam wszelkie moje działania wobec osoby (można wymienić) lub np. w mojej działaności, oraz wszystko co mogło by wpływać negatywnie na moją karme lub przyszłość.
Każdy z nas ma jakiś sposób na połączenie z energią Reiki. Jednak część z osób z którymi pracuje wypowiada zamiennie: energia ręki wypełnia mnie i SPRAWIA, UZDRAWIA, OCZYSZCZA itp lub, że (w domyśle) dzięki energii Reiki to MY dalej uzdrawiamy, oczyszczamy, wypełniamy.
Różnica wydaje się subtelna, ale całkowicie zmienia przepływ energii, jak i samą intencje. W pierwszym przykładzie to Reiki przerabia, w drugim to my i nasze zasoby energetyczne przerabiają po podłączeniu do lini Reiki.
I są intencje gdzie jedno lub drugie będzie działało lepiej.
Zazwyczaj gdy działamy wobec siebie i własnego rozwoju, lepiej jest używać formy: energia Ręki wypełnia mnie i sprawia, że PODNOSZĘ swoje wibracje na stałe (duchowe, energetyczne lub fizyczne, lub wszystkie na raz). To samo dotyczy: PRZERABIAM (np. Ból, informacje, zdarzenie lub to, co po prostu jest w tym momencie najważniejsze do przerobienia (polecam!!!)).
Znacznie częściej spotkamy się jednak z firmą: energia Reiki wypełnia mnie i SPRAWIA, UZDRAWIA, OCZYSZCZA, PRZERABIA (w domyśle Reiki to robi, a nie my dzięki Reiki).
Jeśli umiemy sprawdzić jaka forma intencji będzie lepsza, to porównajmy. Lub po prostu użyjmy raz jednej formy, raz drugiej. Nie raz bywa to kluczowe, dlaczego intencja nie działają zbyt dobrze, czasem energię wymagają od nas byśmy sami to przerobili.
Przy płaszczyźnie relacji zazwyczaj zmieniam relacje nieprawidłowe na prawidłowe.
Jednak jest możliwość zmiany relacji na prawidłowe lub doskonałe – jeśli są ku temu predyspozycje.
Na przykład wobec członków rodziny, ukochanych zwierząt, miejsc lub przedmiotów (tak, energetycznie także można zrobić wobec nich relacje, opiszę to osobno).
Relacje doskonale wykraczają znacznie po za prawidłowe. Ustawiamy wtedy znacznie silniejsze, pozytywne więzi, które emanują wręcz pozytywną energią, które z jakiegoś powodu – mimo predyspozycji do doskonałych – były zblokowane.
Cały czas oczywiście mówimy tu o relacjach energetycznych (płaszczyźnie lub przestrzeni relacji), które tylko częściowo odpowiadają definicji zagadnienia lub słowa relacje.
Nie bez powodu używane są właśnie takie sformułowania jak nieprawidłowe, prawidłowe, doskonałe. Energetycznie słowa te niosą odpowiednią moc. Zmiana ich na inne przestawia znaczenie intencji, co w najlepszym razie po prostu nie zadziała.
Czasem skupiamy się, żeby odbić klątwę, złożyczenia lub uroki, jednak efektów za bardzo nie widać.
Po sprawdzeniu paru takich sytuacji, trafiłem na przypadki, gdzie więcej w tej sprawie działały energie/byty skupione wokół tej osoby, niż sama osoba przez nas podejrzewana.
Odesłanie owych bytów lub unicestwienie połączeń (najczęściej byty odsyłamy do swoich wymiarów, nawet demony odsyłamy, nie unicestwiamy) powoduje, że osoby te tracą swoje „wsparcie” (świadome lub nie, jeśli coś się „przyssało”) a wtedy i moc czynienia zła.
Relacje – prawidłowe relacje zawierają w sobie wszystkie niezbędne czynniki pomagające nam współegzystować na każdej płaszczyźnie (emocjonalnej, energetycznej, duchowej).
Relacje są płaszczyzną na której przerabiamy nieprawidłowe na prawidłowe lub doskonałe (jeśli jest taka możliwość).
Prawidłowe relacje mogą dotyczyć każdego zagadnienia: relacje z bliskimi, moje relacje z pracą, stanowiskiem, szefem, relacje z dzieckiem, rodzicem, przyjacielam, sąsiadem. Relacje z moim hobby, relacje z moimi zwierzętami, relacje z moim samochodem lub innymi rzeczami.
Relacje ustawiamy jako prawidłowe. Dlaczego nie np. Właściwie? Bo nie wiemy czy właściwe dla nas są prawidłowe czy nieprawidłowe. Dlatego ustawienie ich jako prawidłowe daje nam bezpieczną pozycję.
W niektórych przypadkach można ustawić je jako doskonałe (w sensie doskonale pozytywne) jako wynik np. miłości do dziecka czy rodzica. W ostateczności „zejdą” na prawidłowe.
Relacje są płaszczyzną / przestrzenią – mogą się różnić od innych podobnie brzmiących nazw. Tutaj w domyśle łączymy się z płaszczyzną relacji w którą ja wchodzę.
Intencja dla reikowców drugiego stopnia:
energia Reiki sprawia , że moje relacje np. Z moją mamą są teraz, zawsze i na zawsze prawidłowe lub doskonałe na każdej możliwej płaszczyźnie. 3x powtarzamy. 3 i 2 znak.
dla jedynek: tak samo tylko trzymamy intencje w łapkach aż przestaniemy czuć ciepło.
dla osób spoza Reiki: można powiedzieć to sobie podczas medytacji i wyobrażać sobie nasze relacje jako prawidłowe. Intencja ta sama, 3x powtarzamy.
Temat silny i rozwojowy, na pewno do niego wrócimy.
Co jakiś czas podczas pracy z energią pojawiają się tematy intencji wyjątkowo mocno na nas oddziałujących. Znalezienie takiej intencji pozwala na przepracowanie przez nas tematu, który może odblokować znacznie więcej niż zwykła intencja.
Dużo intencji dotyczy nas samych! Jeśli nie przerobimy naszego wnętrza, tym trudniej nam pomóc komuś innemu…
Niekiedy odmiana niektórych wyrazów może wydawać się nieprawidłowa. Tak jednak nie jest (np. Reiki sprawia, że moja miłość do SIEBIE jest prawidłowa – zamiast moja miłość do MNIE jest prawidłowa). W słowach zawarta jest energia a odpowiednio dobrane słowa tworzą WŁAŚCIWĄ intencję. Intencję mówimy tak jak została przedstawiona. Wszelkie zmiany proszę konsultować wyłącznie za mną.
Dział ten będę sukcesywnie rozwijać, także intencję tu zamieszczone mogą zostać zaktualizowane w miarę potrzeby.
Jeśli mamy jakieś uwagi co do intencji także proszę o kontakt.
Tematy intencji:
UWOLNIENIE SIĘ OD MANIPULACJI – gdy sprawdzamy swoje odpowiedzi swoim wnętrzem lub połączeniem z wyższymi wibracjami możemy z czasem być oszukiwani. Niezależnie czy sprawdzamy basze odpowiedzi poprzez pamięć mięśniową, wahadełko czy inne sposoby. Oprócz autosugestii (zwłaszcza jak dotyczy to pytań z którymi jesteśmy związani emocjonalnie) pojawia się manipulacja i sugestia innych istot czy energii wokół nas. Wtedy nasze odpowiedzi mogą być całkowicie sprzeczne wobec tego co się dzieje. Warto wtedy co jakiś czas zrobić prostą intencje: „Reiki sprawia, że jestem wolny/wolna od wszelkich manipulacji, sugestii i autosugestii a odpowiedzi na moje pytania płynące od Źrodła są zawsze zgodne z prawdą”. Pomaga!
EMOCJE WOBEC SIEBIE (emocje związane z nami) – emocje związane z sytuacjami, które nas osobiście spotkały. Emocje, które przeżyliśmy w związku np. z chorobą, związkiem, rodziną, lub czymkolwiek innym, co się w nas zakotwiczyło. Powodują one podświadomy żal, smutek, negatywne uczucia, ból. „Reiki sprawia, że moje EMOCJE WOBEC SIEBIE są prawidłowe, uzdrowione, oczyszczone. Jestem wolny/a od nich”.
MIŁOŚĆ DO SIEBIE (miłość nas – do nas samych) – wewnętrzna miłość do siebie, akceptacja, pogodzenie się z samym sobą. Szacunek do nas samych, potrzeba pokochania samego siebie. „Reiki sprawia, że moja MIŁOŚĆ DO SIEBIE jest prawidłowa, prawdziwa, bezwarunkowa, uczciwa”.
NEGATYWNE OSOBY W RODZINIE – osoby, które należą do rodziny, jednak negatywnie bądź toksycznie działają na pozostałych. Dzieje się tak z różnych powodów (wiek, status materialny, powiązania rodzinny lub dawne, nierozwiązane problemy). Taką osobę często nie chcemy krzywdzić, ale mamy potrzebę siebie lub innych przed nią bronić. Temat dotyczy naszych WŁASNYCH rodzin i powiązań rodzinnych, choć niekoniecznie tylko więzów krwi. „Reiki sprawia, że wszelkie działania NEGATYWNEJ OSOBY W MOJEJ RODZINIE są wobec mnie (lub wskazanej osoby) zablokowane, odcinam się i neutralizuje wszelką negatywną energię skierowanej wobec mnie oraz w jej obecności podnoszę swoje wibrację do poziomu zawsze wyższych od niej”.
UZNANIE AUTORYTETU (uznanie mojego autorytetu) – w sytuacji gdy pracujemy z grupą, gdzie jesteśmy prowadzącymi (w pracy, domu, zajęcia sportowe) może dochodzić do sytuacji, gdy ktoś podświadomie nas nie uważa za lidera. Wtedy znacznie trudniej się pracuje w takiej grupie, dłużej i mniej efektywnie. Uznanie autorytetu może nam pomóc w znacznie łatwiejszej i przyjemniejszej współpracy z dowolnymi osobami. Nie wpływamy tutaj na poziom energetyczny, czyjeś stanowisko czy zależność od kogokolwiek. Jest to podświadome uznanie autorytetu pomagające w pracy w grupie dla prowadzącego. „Reiki sprawia, że grupa którą prowadzę (lub w której prowadzę np. zajęcia, szkolenia, dyskusje, nauki) uznaje mój autorytet jako prowadzącego w sposób korzystny i prawidłowy dla mnie”.
UCZCIWOŚĆ DO SIEBIE (uczciwość wobec siebie) – uczciwość w sensie czy to, co robię jest zgodne z moim wewnętrznym sumieniem. Czy jestem wewnętrznie uczciwy wobec moich działań, wobec innych osób. Nie ma to za wiele wspólnego z uczciwością jaką znamy – chodzi o uczciwość naszego wnętrza, naszej podświadomości. „Reiki sprawia, że moja UCZCIWOŚĆ WOBEC SIEBIE (lub do siebie) jest prawidłowa, korzystna, zgodna z idealnym – Boskim – wzorcem”.
UCZCIWOŚĆ W FINANSACH WOBEC SIEBIE – uczciwość w sensie czy to co robię jest zgodne z moim wewnętrznym sumieniem. Czy jestem wewnętrznie uczciwy wobec moich finansów, zarobków, pieniędzy, zarabiania, wydawania, gromadzenia. Nie ma to za wiele wspólnego z uczciwością w finansach jaką znamy – chodzi o uczciwość naszego wnętrza, naszej podświadomości, naszego wewnętrznego ja. „Reiki sprawia, że moja UCZCIWOŚĆ WOBEC MOICH FINANSÓW jest prawidłowa, korzystna, zgodna z idealnym – Boskim – wzorcem”.
ZABORCZY OPIEKUNOWIE (opiekunowie duchowi, przewodnicy) – zdarza się, że nasi opiekunowie duchowi lub przewodnicy mogą blokować nasze lub innych działania wobec nas (nawet te – wydaje się – dobre). Relacja ta zaczyna przypominać trochę zaborczych rodziców czy partnera/ki – w gruncie osoby dla nas chcącej dobrze, ale w jakiś sposób nas blokującej czy przeszkadzającej. Nie unicestwiamy takich istot, zazwyczaj „dogadujemy” się lub je odsyłamy. „Reiki sprawia, że moi OPIEKUNOWIE LUB PRZEWODNICY, którzy są zaborczy wobec mnie, którzy mogą blokować moje działania wbrew mojej woli – od tej chwili działają wobec mnie prawidłowo, korzystnie i bezpiecznie. W innym przypadku natychmiast się dostosowują lub odchodzą do miejsca skąd przybyli”.
Pozycje dodatkowe. Stosujemy poza podstawowymi pozycjami, jedynie kiedy są potrzebne (lub kiedy przy okazji spotkania ileś osób na raz robi zabieg na jednej osobie). Normalny, godzinny zabieg zawiera podstawowe pozycje.
W książce z której pochodzą zdjęcia i częściowo opisy, znajdują się także inne pozycje dodatkowe. Wynika to z tradycji jaką przekazuje dany mistrz i jego własnego doświadczenia. Wszystkie pozycje znajdujące się w książce są jak najbardziej polecane jako dodatek do zabiegów i zgodne z linią przekazu.
Zdjęcia i częściowo opisy pochodzą z książki „Reiki – wylecz się sam” – B. Muller i H.H. Gunther – mistrzów Reiki z linii Usui Shiki Ryoho
Pozycja dodatkowa – uszy:
Dłonie na uszach. Przeziębienie i grypa, niedosłyszenia, szmery i szumy w uszach, zakłócenie równowagi.
Pozycja dodatkowa gardło:
Dłonie na gardle – krtani (można położyć dłonie na sobie – na żółwika) – 5 czakra, także tarczyca i grasica. Trudności z komunikacją, wyrażanie siebie.
Pozycja dodatkowa – palce serdeczne na wysokości pach – tzw. sierotka:
Zimne dłonie, pewność siebie. Palce serdeczne kładziemy na wysokości pach (troszkę inaczej niż na zdjęciu).
Pozycja dodatkowa – piersi / klatka piersiowa:
Dłonie na obu piersiach (jeśli leży kobieta, warto zapytać o zgodę by uniknąć niepotrzebnych nieporozumień) – harmonizacja strony męskiej i żeńskiej.
Pozycja dodatkowa – serce:
Palce dłoni skierowanej w kierunku gardła, kładziemy pod drugą dłoń. 4 czarka, Serce, grasica, płuca. dolegliwości sercowe, bronchit, system obronny, limfa, głuchota, emocje, depresje.
Pozycja dodatkowa – tył głowy, szyja:
(zdjęcie poglądowe – kładziemy dłonie na tyle głowy) Zaufanie.
Pozycja dodatkowa – kark:
(zdjęcie poglądowe – dłonie kładziemy na karku w pozycji na żółwika) Bóle w kościach, serce, kręgosłup, nerwy, kłopoty z karkiem, urazy kręgosłupa w okolicach szyjnych
Pozycja dodatkowa – pośladki:
Dłonie na pośladkach – masaż (warto zapytać o zgodę), rwa kulszowa, limfa, nerwy, bóle pleców, biodra.
Pozycja dodatkowa – kolana i wnęki podkolanowe:
Także kiedy leży się na plecach pozycja – kolana: ego!
Istnieją najróżniejsze sposoby medytacji. Jedna koncentrują się na pustce, spokoju, pozbawieniu się wszelkich myśli i wyobrażeń a inne wręcz przeciwnie.
Na wyższym poziomie medytacji tak naprawdę to jedno i to samo. Trzeba wyciszyć umysł i pozbyć się wszelkich niepotrzebnych myśli, osiągnąć stan pustki i spokoju, gdzie nie będą rozpraszać nas żadne bodźce. Dopiero wtedy można się skupić na danym zagadnieniu, które nas interesuje (problemie do rozwiązania, pomyśle, szukaniu odpowiedzi) – wtedy mamy jasno określony cel na którym w PEŁNI się skupiamy.
Samo z siebie nie jest to wcale łatwe i warto mieć stały sposób na wchodzenie w medytację.
Zaczynamy od rozluźnienia się: skupmy się przez chwilę na naszym ciele, na każdej części i wszystkich mięśniach. Można je napinać, palce, dłonie, pale u nóg, napiąć mięśnie rąk, brzucha i inne a następnie puścić. Można to zrobić po kolei zaczynając od stóp a kończąc na napinaniu mięśni karku i głowy.
Można też tylko sobie to powiedzieć: Rozluźniam się, napięcia z moich mięśni znikają, moje stopy, nogi, brzuch, klatka piersiowa, ręce, ramiona, mięśnie głowy, karku i szyi, wszystko jest rozluźnione. czujemy się zrelaksowani i gotowi do medytacji.
Co do samej medytacji, można spróbować tak:
Zamykamy oczy, wyciszamy się. Skupiamy się np. na liczeniu od 10 do 1 (nie odwrotnie). Oddychamy, spokojnie, głęboko. Kiedy czujemy się wyciszeni zaczynamy liczyć 10, 9, 8… Powoli, spokojnie, nie spieszymy się. Mniej więcej na liczbie 6 możemy wypowiedzieć zabezpieczenie: gdy w czasie medytacji zadzwoni telefon, dzwonek do drzwi, ktoś wejdzie lub w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa otworzę oczy – będę spokojny, wyciszony, pełen energii i sił do działania (kto został „nagle” obudzony w trakcie głębokiej medytacji ten wie co to znaczy – wrażenie jakby w trakcie snu ktoś nas wrzucił do wody). Liczymy dalej aż dojdziemy do 1.
Kiedy zupełnie jesteśmy nowi w medytacji, zacznijmy od 100 do 1. Wizualizując sobie każdą z liczb. Co tydzień skracajmy o 10 aż dojdziemy tylko do momentu odliczania od 10 do 1. Najlepiej medytujmy na siedząco, możemy być oparci – w pozycji leżącej można zasnąć a tak w ostateczności opadnie nam głowa i się obudzimy lub spadniemy z krzesła.
Można też wizualizować sobie zamiast liczb, stopnie schodów. Schodzimy np. po spiralnych schodach w dół a każdy stopień to coraz głębszy poziom. Można powiedzieć sobie co parę stopni: „Schodzę na głębszy poziom mojej podświadomości” a na ostatnim czyli 1 – „jestem na najgłębszym poziomie swojej podświadomości” – teraz to już dodajmy co uważamy za słuszne, np. „na której mogę wykonywać udane działania parapsychiczne” lub „podnoszę swoje wibrację do maksymalnego bezpiecznego dla mnie poziomu, gdzie jestem w jedności ciała, ducha i umysłu a moje słowo czyni” lub po prostu „podnoszę swoje maksymalne wibrację, mój umysł jest w pełni wyciszony” – oczywiście „mówimy” to w myślach.
Można też zamiast odliczać, mówić sobie po prostu, że wchodzimy na kolejny poziom fal mózgowych (ta sama zasada, od najwyższej do najniższej).
„Wyciszamy się, relaksujemy, nasz oddech jest równomierny, spokojny wchodzimy na poziom BETA (stan gotowości 13-18 Hz), ALFA (stan relaksacji 8-12 Hz), THETA (medytacji, hipnozy 4-7 Hz), DELTA (głęboka medytacja, stan marzeń sennych 0,5-3 Hz). Można zejść nawet do 0,1 Hz, ale nigdy nie schodźmy do zera.
Teraz będąc zrelaksowanym i wyciszonym możemy zacząć nasze ćwiczenia wizualizacji. Przydaje się co jakiś czas je robić, choćby dla późniejszych medytacji gdzie musimy skupić się na danej rzeczy, wyobrazić sobie ją, jej kolor powierzchnie i inne.
Ćwiczenie 1: Tablica: Wyobrażamy tablicę (np. szkolną) do której podchodzimy. Chwytamy w dłoń kredę i piszemy swoje imię. Wyobrażamy sobie każdy ruch, każdą literę, którą rysujemy powoli. Jeśli to duża litera, nich taka będzie, jeśli mała, piszemy małą. Widzimy następnie całe imię, każdą literę. Robimy to tak długo aż bez problemu napiszemy imię i przeczytamy je w całości. Można się pobawić, zmieniać kolory każdej litery, lub zmazać część i dopisywać od nowa. Ćwiczymy tu skupienie i zapamiętywanie na konkretnych przykładach.
Ćwiczenie 2: Baloniki: Brzmi śmiesznie, ale spróbujmy zwizualizować, że trzymamy w ręce parę dmuchanych baloników na sznurku. Na początku powiedzmy – 6 podstawowych kolorów. Każdy z nich widzimy, tworzymy, rozróżniamy każdy kolor. Bierzemy jeden z nich np. żółty balonik i przypatrujemy się mu. Zwracamy uwagę na kolor, wielkość, kształt a następnie wypuszczamy go. Balonik powoli odlatuje, cały czas patrzymy na niego, jak się unosi, oddala, cały czas widzimy jego kolor. Dopiero jak znika nam w chmurach, wypuszczamy kolejny kolorowy balonik z naszej puli. Podobnie jak w poprzednim przykładzie można to dowolnie modyfikować, bawić się, zmieniać kolory, przebijać i napełniać od nowa. Chodzi tu głównie o zapamiętywanie kolorów, skupienie się na każdym z nich.
Ćwiczenie 3: (coś dla fanów Burtona) podchodzimy do ściany z cegieł i kredą rysujemy na nich drzwi z klamką. Siadamy przed nimi i… czekamy. Sam proces rysunku drzwi, ściany, cegieł, kredy i miejsca gdzie się znajdujemy pomaga nam w ćwiczeniu naszej wyobraźni.
Natomiast samo ćwiczenie z drzwiami jest przydatne przy zaawansowanej, głębokiej medytacji. Zadając pytania lub prosząc np. o kontakt z przewodnikiem, wizualizujemy sobie takie drzwi. Mogą być tez to normalne drzwi lub jakieś wymyślne, średniowieczne z żelaznym okuciem. Ważne żeby cierpliwie czekać, nie otwierać ich – muszą same się otworzyć. Dopiero kiedy same choćby się uchylą, móżmy mówić o udanej prośbie/medytacji.
W swoim doświadczeniu spotkałem się z różnym podejściem odnoście naszych przewodników duchowych bądź opiekunów. Można też do nich zaliczyć byty wspomagające nas (jak anioły), ale wszystko właściwie sprowadza się do jednego: przywołania lub stworzenia energii, która ma za zadanie nas wspierać i rozwijać.
Sam osobiście jestem zwolennikiem przywoływania istot niż ich tworzenia. Choć i z tworzeniem jest pewna ciekawostka zarówno pozytywna jak i negatywna, ale o tym potem.
Przywołujemy istotę/byt/opiekuna/energie zawsze w sposób BEZPIECZNY dla nas, korzystny i prawidłowy. Jeśli intencja jest „czysta” – na zasadzie – chcemy przywołać kogoś kto ma nas wesprzeć i przede wszystkim rozwinąć – to wystarczy po prostu myśl przy takiej intencji. W innym przypadku możemy ściągnąć coś co niekoniecznie wpłynie na nas dobrze.
Przywoływane byty mają za zadanie nas rozwinąć – nasz poziom energetyczny i duchowy. Często są to energie, które zostają z nami tylko na określony czas. Gdy „podskoczymy” wyżej, opuszczają nas a my możemy przywołać kolejne – adekwatne do naszego „nowego” poziomu.
Dla przykładu (własne doświadczenie) – Przywołuje istotę odpowiednią do mojego poziomu energetycznego i duchowego, którą ma za zadanie mnie rozwinąć. Intencja, którą wykorzystuje dzieli się na trzy etapy (niezależnie czy robimy głęboką medytacje, czy bierzemy to na sen – czytaj medytacja we śnie)
– Etap pierwszy: Prosimy o przybycie
Np. „Proszę o przybycie (można dodać w sposób bezpieczny i korzystny dla mnie) mojego przewodnika duchowego, odpowiedniego do mojego poziomu rozwoju (energetycznego i duchowego).
Jest to etap w którym „ściągamy” na siebie uwagę. Przypomina to wybór odpowiedniej szkoły, gdzie następnie szukamy nauczyciela, który poprowadzi nas z naszą pracą. Energie takie schodzą i obserwują nas (czasem idzie wyczuć ich obecność – coś nas drapie po głowie, skacze nam palec czy mięsień jak po treningu i to bez wyraźnego powodu). Taki etap może trwać parę medytacji. Wygląda on po prostu na etap w którym odpowiednie byty schodzą do nas a my dostosowujemy się do nich (jak i one do nas).
– Etap drugi: Prosimy o ujawnienie się
Jest to etap w którym „poznajemy” byt, który przywołaliśmy. To jakby prosić o ukazanie się. Coś jak wybranie nauczyciela, który nas poprowadzi. Co najlepsze często jest to etap bardzo szybki, gdzie już „dostroiliśmy” się do bytu, który będzie naszym przewodnikiem. Może się pojawić jako ktoś nam dobrze znany (rodzina, przyjaciele, sympatia, ktoś z przeszłości lub teraźniejszości – nawet zwierzę czy ulubiony przedmiot (!)). Jest to fajny i dobry moment, w którym wiemy, że poprzedni etap dał efekt. Podnieśliśmy się energetycznie i duchowo i wybraliśmy istotę (a raczej ona wybrała nas) do naszego dalszego rozwoju.
– Etap trzeci: Prosimy o przyłączenie się do nas
Kolejne medytacje mają za zadanie „scalenie” naszego przewodnika z nami. Wybór naszego nauczyciela do pisania pracy, która da nam tytuł – czyli kolejny etap rozwoju. Może się to pokazać zupełnie symbolicznie – do mnie po prostu podeszła znana mi osoba i się przytuliła – po prostu wiemy, że to jest to. Co ciekawe jeśli dobrze odpracowaliśmy drugi etap, to będziemy wiedzieć jak wygląda ta istota i w medytacjach będzie się co jakiś czas pojawiać.
I tyle. Podsumowując: Prosimy o przybycie, prosimy o ujawnienie się i prosimy o przyłączenie.
Każdy z etapów, to także skok i rozwój a po ukończeniu go (każdy wymaga paru lub parunastu medytacji) mamy solidnego „pomocnika”, który jednak zostaje z nami tylko na czas naszego aktualnego poziomu. Jak za bardzo wzrośniemy (do czego dążymy), to nasz przewodnik nas opuszcza a my możemy poszukać innego.
Na każdym z tych etapów możemy dostawać sygnały, że właśnie go osiągnęliśmy i co ciekawe przy odejściu także! – Na moim przykładzie – Nagle pojawia się silny ból kolana, na tyle mocny, że praktycznie nie mogę chodzić – bez powodu, brak kontuzji, przeciążenia. Zazwyczaj nagły ból jest sygnałem dla nas – nie tylko faktycznie fizycznym, ale też duchowym. Jak zwykle „biorę to na sen”. Pojawia się mój przewodnik, patrzę przez okno na ulicę a ten macha mi ręką i prowadzi grupę młodych osób (kolejnych uczniów?) – i tyle. Wzrosłem, przewodnik zrobił swoje i odszedł. Ból po noc natychmiast zniknął…
Dlaczego nie tworzę swoich przewodników a ich przywołuje?
Proste. Stworzona przez nas istota zazwyczaj jest podobna siłowo do nas samych. Nie specjalnie nas przewyższa – co nie pomaga w rozwoju a co gorsze – zazwyczaj działa na naszej energii. To my je zasilamy! Przypomina to bardziej trzymanie niewolnika niż posiadanie przewodnika. Zastanówmy się, kto nam bardziej pomoże w kryzysowej sytuacji.
Problem jest też inny… Jeśli coś nam się stanie lub zapomnimy o naszej istocie – ona o nas nie zapomni. Przeżyje nas i może wrócić w naszym kolejnym wcieleniu, a my się będziemy zastanawiać dlaczego coś od urodzenia na nas „siedzi”.
Wiąże się z tym też dość przykra i bardzo uprzykrzająca rozwój duchowy sprawa. Nasze wyobrażenie o jakieś istocie (nawet o tych dobrych) może stworzyć taki byt. Wiara, medytacje i poświęcenie stworzy w końcu taki „sztuczny” byt – odpowiednika czegoś w co wierzymy. Można by to nazwać kopią tego prawdziwego. Ale kopia jak to kopia…
Dla przykładu, ktoś (jakaś grupa) ma wyobrażenie jakiegoś nordyckiego boga. Wyobrażenie to jest niekoniecznie zgodne z prawdą. Zamiast ściągać byt, do którego naprawdę modlili się np. wikingowie – tworzą coś co wygląda ja on i zachowuje się jak on – ale nim nie jest. Czerpie energię z grupy co go stworzyła i jest po prostu pasożytem. Różnie zresztą nazywanym – np. egregorem.
Nie twórzmy zatem „sztucznych” bytów, pasożytów duchowych czy egregorów – myślokształtów. Znacznie bardziej rozwinie nas obcowanie z faktycznymi bytami i energiami, lecz zawsze pamiętajmy o zabezpieczeniu! Nikt z nas nie chce obcować z prawdziwymi demonami czy negatywnymi bytami.
Co ciekawe jeśli ktoś chcę np. mieć takiego Mistrza Yode (Star Wars – chodzi o filozofię danej istoty, to w jaki sposób ma się zachowywać czy co nam przekazywać), to zamiast próbować go stworzyć – wezwijmy istotę do niej podobną. „Dostosujmy” ją do naszych potrzeb. Czasem się to udaje i pojawia się tak jak sobie tego zażyczymy. Mamy wiec przewodnika, który może nam pomóc a i wyglądać i zachowywać się bliżej naszemu wyobrażeniu.
Na koniec smutna lub nie informacja: Jak zajdziemy wysoko, to przerastamy naszych przewodników… i działamy dalej już sami. Możemy ich wezwać, bo mamy przetarte do nich szlaki – ale pomogą na tyle, na ile mogą na swoim poziomie.
Nic jednak nie stoi na przeszkodzie udać się na „misję” z bogami, bożkami, czy dawnymi przywódcami wielkich religii. Zawsze jednak róbmy to bezpiecznie dla nas i innych.
Takata prowadzi zabieg Reiki, w tle z prawej Hayashi – Hawaje 1937-1938
Zabieg podstawowy jest tym co uczymy się jako pierwsze na I stopniu Reiki i zdumiewającą skuteczne przez cały nasz rozwój. Codzienne zabiegi pozwalają na wzmocnienie naszego ciała na każdej płaszczyźnie i „wymuszenie” lub pobudzenie do działania – uzdrawiania.
Z mojego doświadczenia Reiki doskonale działa na uzdrawianie naszego ciała energetycznego, ale także przyspiesza fizyczne leczenie (krócej trwa grypa, mniejsze są powikłania pochorobowe, szybciej leczymy się z kontuzji – co zazwyczaj jest uzależnione od oczyszczenia płaszczyzny energetycznej, potem idzie zdecydowanie łatwiej).
Wspomniałem o codziennych zabiegach… Takata lecząc się u doktora Hayashi przebywała w jego klinice przez parę miesięcy. Parę miesięcy ciągłych, codziennych zabiegów! Jej uzdrowienie nie stało się nagłym cudem a wynikiem codziennych zabiegów Reiki. I w tym tkwi cały sekret. Nawet dopiero zaczynając swoją drogę z Reiki, już na I stopniu mamy ogromne możliwości pomocy zarówno innym jak i sobie.
To właśnie częstotliwość zabiegów i skupieniu się na konkretnej dolegliwości (np. na kontuzję kolana zróbmy parę dni pod rząd zabieg trwający od 15 do 30 min – efekty po paru dniach mogą pozytywnie zdziwić) daje najlepsze efekty.
Dość gdybania. Czas na zabieg!
Najlepiej do przeprowadzania zabiegów sprawdzają się składane stoły do masażu. Wygodne zarówno dla przekazującego energię jak i dla odbiorcy.
Zadbajmy o kocyk (syntetyczna skóra stołu bywa nieprzyjemna w dotyku) poduszkę typu jasiek (pod głowę lub częściej pod kolana lub brzuch gdy leżymy na nim) i jednorazowe chusteczki gdy robimy zabiegi na twarzy.
Obym ręce, ściągnij zegarki, bransoletki, pierścionki. Wycisz się i połącz.
Kładź dłonie delikatnie, nie naciskaj, zachowaj kontakt fizyczny przy zmianie pozycji (by wyciszona osoba nie wystraszyła się nagłego, ponownego dotknięcia).
Zapytaj o zgodę przy pozycjach wrażliwych (piersi, pośladki, v-ka).
Gdy osoba jest spoza Reiki, wykonując na niej pełen ok 45-60 min zabieg mogą występować objawy oczyszczania się, które zazwyczaj szybko ustępują.
Zwrócić uwagę w składanych intencjach na integralność pewnych obiektów w ciele (od ciąży po bajpasy, śruby pooperacyjne), by nie zostały wydalone przez organizm jeśli mu w jakiś sposób przeszkadzają.
Reiki jest proste! I inteligentne. Im prostsze intencję tym lepiej. Energia przechodzi przez ubrania, koce i inne „przeszkody” a więc bez obaw. A po II stopniu to już w ogóle (;)).
Zabieg podstawowy składa się z 3 części (rejon głowy, rejon brzucha, rejon pleców) a każda zawiera 4 pozycje (stąd nazywana też zabiegiem zegarowym lub pozycjami zegarowymi – 12 części)
(większość opisów i zdjęć pochodzi ze wspaniałej książki „Reiki – wylecz się sam” autorstwa Brigitte Muller i Horsta Hinthera w linii Usui-Shiki-Ryoho a więc i z linii z której sam jestem. Na seminariach możemy się spotkać z paroma pozycjami więcej, ale nie wpływa to na sposób przekazywania wiedzy uczniom. Przytoczę tu najbardziej podstawowe pozycję, które zwoje źródło mają u doktora Hayashego – uznawanego za pomysłodawcę pozycji w Reiki):
Składamy dłonie w mudrę – palce razem, palce obu dłoni stykają się opuszkami, reszta szerzej – przypomina to literę A lub trójkąt. Prosimy o połączenie. Niezależnie od wiary możemy powiedzieć np. „Proszę Boże wypełnij mnie energią Reiki na wszystkich płaszczyznach mej egzystencji, połącz mnie z Matką Ziemią a nadwyżkę tej energii poprzez moje dłonie przekaż na mą intencję”. Tekst ten można modyfikować pod siebie, zamiast Boga wymienić Źródło.
Ważne są trzy aspekty podczas połączenia:
1 – prosimy o połączenie i przepływ przez nas energii.
2 – łączymy się z Ziemią w celu uziemienia siebie/stabilności/racjonalności w tym co robimy.
3 – energia ma nas wypełnić a dopiero nadwyżka tej energii jest przekazywana dalej. Sami się wypełniamy, uzdrawiamy a następnie będąc kanałem przekazu energii, przekazujemy ją dalej.
Pozycja pierwsza:
Pozycja pierwsza: dłonie przykrywają twarz poprzez oczy energetyzujemy całe ciało.
Na czole, oczach i policzkach – zwłaszcza na kłopoty z oczyma, katarakcie i jaskrze, zatoki przynosowe i czołowe, katar, uczulenia, astma, nerwy mózgu, przysadka mózgowa, szyszynka.
Równoważy przysadkę i szyszynkę, odpręża przy stresie.
W bok od skroni, nerwy oczu. Równoważy półkule mózgowe: prawą (intuicja, mądrość) i lewą (myślenie racjonalne). Także przydatne przy stresie.
Pozycja trzecia:
Dłonie z tyłu głowy tak, że oddziałujemy np. na wzrok.
Potylica, na rdzeniu przedłużonym. Oczy, wzrok, bóle głowy, krwawienie z nosa, katar sienny, zatoki przynosowe, udar mózgu, dolegliwości trawienne, lęki, szok, troski. Uspokaja i rozjaśnia myśli.
Pozycja czwarta:
Dłonie przykrywają grasice i szczyty płuc.
Po bokach i na przodzie szyi. Tarczyca, ważne dla przemiany materii, nadwaga i niedowaga, palpitacje i dygotanie serca, angina, grypa wysokie i niskie ciśnienie krwi, irytacje, frustracje, trudności komunikowania się wyrażanie samego siebie.
Pozycja piąta:
Dłonie na żebrach i pod żebrami (prawa strona) przykrywają wątrobę oraz woreczekżółciowy.
Z prawej pod piersią i w talii. Wątroba, woreczek żółciowy, część żołądka, trzustka, dwunastnica, poprzecznica jelita grubego, żółtaczka, kamienie żółciowe, hipoglikemia, cukrzyca, odtruwanie, smutek, irytacje, depresja, tłumione niedomagania chroniczne, zaburzenia równowagi.
Pozycja szósta:
Dłonie na żebrach i pod żebrami (lewa strona) przykrywają żołądek, śledzionę i trzustkę.
Z lewej pod piersią i w talii. Część żołądka, wyrostek trzustki (wytwarzanie insuliny i enzymów), śledziona, poprzecznica jelita grubego, jelito cienkie, niedokrwistość, białaczka, system obronny, cukrzyca, grypa, infekcje, AIDS, rak.
Pozycja siódma:
Dłonie na talii, nad i pod pępkiem przykrywają jelito cienki oraz grube.
Jedna dłoń nad pępkiem, druga na żołądku. Splot słoneczny, żołądek, jelita, serce, trawienie, limfa, szok, emocje, depresje.
Ok 2 cm pod pępkiem znajduje się centrum energii hara.
Pozycja ósma:
Dłonie na pachwinach przykrywają pęcherz oraz narządy rodne.
Dłonie ułożone w literę V (v-łka) na podbrzuszu. Narządy podbrzusza, jelita, jajniki, pęcherz, moczowody, krążenie, trawienie, z prawej ślepa kiszka, nowotwory piersi, kurcze, dolegliwości klimakteryczne, bóle pleców, nowotwory jajników, macicy i pęcherza.
Pozycja dziewiąta:
Dłonie na górnej części pleców przykrywają górną część płuc.
Kaszel, bronchit, stres, kłopoty z karkiem, dolegliwości pleców i barków.
Pozycja dziesiąta:
Dłonie na środkowej części pleców przykrywają dolną część płuc.
Płuca, nadnercza, bóle pleców, stres i szok.
Pozycja jedenasta:
Dłonie na dolnej części pleców przykrywają nerki i nadnercza.
Centrum energii przy kości ogonowej, Rwa kulszowa, nerwy, prostata, dolegliwości pochwy, pęcherz, hemoroidy.
Na koniec zabiegu, wykonujemy technikę oczyszczania krwi (Ketsueki Kokan Ho), która jest technika uwalniająca organizm od toksyn.
– Kładziemy jedną dłoń na karku a drugą, palcem wskazującym i środkowym (kręgosłup pomiędzy palcami) przesuwamy wzdłuż kręgosłupa nieparzystą ilość razy np. 3, 5 czy 7 razy. Diabetykom wykonujemy to w odwrotną stronę.
Dmuchnij w łonie 3 x podziękuj przy tym 3 razy za połączenie.