Medytacja i Reiki we śnie – na skraju jawy i snu

Każdy z nas jest „wyposażony” w doskonałe narzędzie do medytacji jakim jest sen. Wyobraźmy sobie, że w czasie marzeń sennych osiągamy stan porównywalny do najgłębszej medytacji.

Mało osób zdaje sobie sprawę, że możemy medytować w trakcie snu lub śnić na zlecenie. Takie sny, gdzie zadajemy pytanie przed snem i zasypiamy różnią się diametralnie od podstawowych, losowych snów jakie osiągamy podczas spania. Te „zwykłe” mają najczęściej za zadanie uporządkowanie i konsolidację pamięci czy przeżyć z jawy.

Sny na zlecenie są czymś zupełnie innym niż świadome sny czy OBE. Przypomina to bardziej pytanie przed lub w trakcie głębokiej medytacji. I o ile w długotrwałej medytacji i sporym skupieniu mamy coś, co może da nam odpowiedzi, to w trakcie snu wchodzimy parę razy równie głęboko i to bez większego wysiłku.

Taki sen traktujemy jako obiektywną rzeczywistość, przedstawioną w sposób symboliczny. Bo właśnie symbolika snu jest dla nas najważniejsza. Podstawową zasadą jest: zapomnij o większości senników i ich treści. Oczywiście są pewne uniwersalne symbole, które w miarę sprawdzają się u każdego z nas. Jednak w większości musimy pobawić się w we własnego psychoanalityka.

To co najważniejsze: osoby, które znamy a pojawiają się we śnie (rodzina, przyjaciele, spotkane osoby) nimi nie są. Czyli śniąca nam się matka/córka/żona/syn/przyjaciel to niekoniecznie oni faktycznie (w sensie, że przyszły nam dać odpowiedź). To nie oni nam coś przekazują a nasza świadomość, podświadomość, energie lub inne istoty. To właśnie ich rady lub odpowiedzi mamy odebrać w taki sposób jakbyśmy rozmawiali ze znanymi nam osobami (bardziej wrażenie, że to znana nam osoba lub jej głos, coś związane z nią dotyczy faktycznie tej osoby a nie ona sama, czyli jej postać).

Dla przykładu, chcemy prześnić powtarzający się ból naszych pleców, który nagle się nam pojawił. Jest to jakiś znak (o tym w innym artykule). Po zadaniu pytania, co oznacza ten ból – otrzymujemy dla przykładu sen z naszym ojcem, który tłumaczy nam żebyśmy się nie martwili i wszystko się ułoży. Ból oznaczał jakieś zmartwienie, czasem otrzymamy także rade jak sobie z tym poradzić. Czy ojciec, który nam się przyśnił to nasz własny ojciec? Nie, niestety lub na szczęście (;)). Chodzi tu bardziej o sam archetyp, nasz własny archetyp naszego ojca a nie ten uniwersalny np. Junga. Musimy podejść do niego jako idealnego przykładu naszego ojca, bez uprzedzeń do jego osoby. Ojca, którego kojarzymy z jego najlepszymi cechami. Może odbieraliśmy go zazwyczaj jako kogoś z ogromną widzą i rozsądkiem? I to właśnie takie osoby byśmy posłuchali w tym zagadnieniu i momencie. Dlatego nam się pojawiła odpowiedź w postaci naszego ojca. Może być to dowolna osoba, zwierzę lub nawet przedmiot. Chodzi o skojarzenia, ponieważ energie i nasza podświadomość odpowiada nam w sposób, który mamy zrozumieć. Taki, który jest dla nas jasny, nawet mimo początkowych zawiłości.

Kolejną zasadą jest, gdy zadamy pytanie i nie zmienimy go w trakcie nocy, będziemy śnić różne odpowiedzi tego samego pytania. Tak więc drążymy temat do oporu.

Co ciekawe i najlepsze w tym wszystkim, można „przerabiać” swój rozwój duchowy i energetyczny we śnie. Wykonując coś w rodzaju zadań czy „misji”. Dla przykładu zależy nam na swoim rozwoju, chcemy się trochę „podciągnąć”. Prosimy o wykonanie zadania, który umożliwi nam „wskoczenie o level wyżej”. Sny są wtedy naprawdę inne, biegamy, latamy, zwiedzamy najróżniejsze miejsca. Walczymy, strzelamy lub przeszukujemy księgi. Zmieniamy się na czas snu w swoistego Jems’a Bond’a lub Indiana Jons’a. I faktycznie idzie się tak „podnieść” energetycznie.

W śnie na zlecenie możemy prześnić dosłownie wszystko, szukać odpowiedzi na zadane przez nas pytania lub wykonywać zlecenia by przerobić coś w sobie. Doskonałe narzędzie medytacji, które dodatkowo nie zabiera nam czasu – wystarczy położyć się spać i korzystać w wbudowanej w nas, niesamowitej możliwości rozwoju.

Jeśli jesteś adeptem drugiego poziomu Reki można do tego wykorzystać symbole, łączymy się z naszą intencją, która jednocześnie jest pytaniem do snu. Jeśli jesteśmy na pierwszym stopniu, „trzymamy” taką intencję w ręku i reszta jak wyżej. Nie zapomnijmy podziękować po przebudzeniu.

Po pewnym czasie nabierzemy wprawy, zaczniemy zapamiętywać nasze sny po przebudzeniu (warto sobie notować, pytanie – odpowiedź w postaci snu, date), ponoć na zapomnienie pomaga puszczenie wody w kranie i przysłuchiwaniu się jej. Pomaga sama częstotliwość wydawanego przez lejącą się wodę dźwięku – u mnie nie działa a może za rzadko to próbowałem?

Ciekawostka na koniec: Ludzie przed wynalezieniem kolorowej telewizji, śnili na czarno-biało…